czwartek, 7 maja 2015

Rozdział 1

Pewnego słonecznego dnia pewna dziewczyna wybiegła zapłakana z domu by uciec od problemów. Usiadła w parku pod największym drzewem by schować się przed kapiącym jak jej łzy deszczem. Popatrzyła w niebo, było szare i smutne jak ona, odzwierciedlało ją. Z kieszonki w bluzie wyjęła błyszczący przedmiot, który dawał jej ukojenie. Przyłożyła go do skóry wykreślając jedną z wielu istniejących już kresek. Nagle podbiegł do niej ciemnowłosy chłopak, który wziął delikatnie żyletkę, zabrał jej ją i wyrzucił gdzieś daleko w trawę. Ów chłopak był ciemniejszej karnacji i posiadał piękne piwne oczy, w których dziewczyna utonęła. Chłopak objął ją swym ramieniem by mogła swobodnie się w niego wtulić i wypłakać. Gdy uspokoiła się i spojrzała na chłopaka on uśmiechnął się delikatnie i pomyślał że pora się już przedstawić.
- Jestem Dajmon. - Powiedział siedzący obok przystojniak.
- Ja nazywam się Vanessa, ale dla przyjaciół Ness. - Odpowiedziała cicho i nieśmiało.
Gdy spojrzała się za niego spostrzegła już jasnoniebieskie przejaśnienia. Dziewczyna wiedziała, że ma powiązanie wraz z zmieniającą się wraz z jej humorem pogodą. Ale nie wiedziała w jaki sposób to działa. Chłopak onieśmielał ją swym cudownym uśmiechem, który pokochała od pierwszego spojrzenia. On również wydawał się być równie niezwykłym co ona. Wiedziała, że to nie będzie tylko zwykła przyjaźń, czuła jak czule obejmował ją za biodro przysuwając do siebie bliżej, ona sama instynktownie wtulała się w niego bardziej. On zaś czuł jej łaskoczący oddech na swej szyi, co zadowalało go bo była ona blisko niego. Gdy nadszedł wieczór ona nie miała gdzie się podziać, zaprosił więc ją do siebie tylko, że był jeden mały problem...

~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~~
A więc jest już i pierwszy rozdział. Opowiadanie powstaje z pomysłu mojej chorej wyobraźni, więc nie będzie ono jakieś superowe. Do zobaczenia xoxo. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz